MIODOWE strony w internecie godne polecenia.

Pszczela Wola Lubelskie Towarzystwo Pszczelnicze Giełda Pszczelarska Przepisy z Miodem Miod Pszczeli szerszenie sławomir trzybiński Dom Pszczelarza Kamianna CENY MIODUżycie miodem słodzoneGaleria pszczelarska

ile kosztuje miód

NAJLEPSZE STRONY O POLSKIM MIODZIE

WSPOMNIENIA

Poniższy tekst pochodzi z „Księgi Pamiątkowej” wydanej z okazji 50-lecia Technikum Pszczelarskiego w Pszczelej Woli

Lublin 1995

Marian Smyk absolwent z roku 1950

PIERWSZE DNI W SZKOLE

To było na początku września 1948 roku, a dzień był ciepły, bezwietrzny i całkowicie bezchmurny. Na dworcu w Kreżnicy Jarej oczekiwał nas przedstawiciel Liceum Rolniczo-Pszczelarskiego, z pojazdem bagażowym. Był nim, jak się później okazało, Wiesław Pacek, starszy kolega z II klasy Liceum, pełniący w szkole funkcję mechanika i kierowcy. On to zabrał do pojazdu walizki, pakunki i mnie — chodzącego o lasce, a pozostałym wskazał drogę na skróty do Pszczelej Woli. W ten sposób jako pierwszy dotarłem do miejsca przeznaczenia.
W Pszczelej Woli niezwłocznie udałem się do sekretariatu, by zgłosić swoje przybycie. Przyjęła mnie Jadwiga Sitarz, późniejsza Dzidzia — koleżanka z klasy. Jak się później okazało, nie tylko Wiesław Pacek i koleżanka Jadwiga Sitarz pełnili w szkole określone funkcje, jednocześnie ucząc się. Takich przykładów było więcej.
Warto przypomnieć że: kolega Mieczysław Wojtacki — „prawa ręka” dyrektora Tadeusza Wawryna — był współorganizatorem i współgospodarzem szkoły, kolega Mieczysław Wojtacki i kolega Bernard Bakowski prowadzili stację badań meteorologicznych, koleżanka Wanda Ostrowska zorganizowała i prowadziła stołówkę, kolega Jan Brożek prowadził pasiekę państwową, bo taka też była na terenie Pszczelej Woli, kolega Marian Rayss naprawiał sprzęt domowy i szklił okna, kolega Marcin Krawiec wykonywał fotografie i usługi fryzjerskie. Skutkiem powyższego dyrekcja szkoły nie zatrudniała, lub znacznie ograniczała zatrudnienie pracowników admini-stracyjno-gospodarczych z zewnątrz, a społeczność szkolna była bardziej niż zwykle zintegrowana. Wytworzyła się swoista, raczej rodzinna i koleżeńska zależność, co wcale nie umniejszyło autorytetu przełożonych. Tymczasem do szkoły przyszli koledzy i koleżanki z Kreżnicy Jarej.
Zaczęło się rozpoznawanie terenu. Indywidualnie i małymi grupkami zwiedzaliśmy park, pałac, pasieki i budynki przyszkolne. Pszczela Wola okazała się uroczym miejscem pobytu na dalsze dwa lata. Wieczorem, nieco zmęczeni, ale pełni miłych wrażeń, siedzieliśmy na stopniach pałacu, każdy ze swoim bagażem.
Koleżanki miały już przygotowane miejsce i w pełni wyposażone. Internat żeński mieścił się w pałacu. Nam, chłopcom, wydano sienniki i koce i pierwszą noc przespaliśmy w pałacu, w sali na wprost od wejścia, nad drzwiami której widniała głowa okazałego dzika.
Drugi dzień pobytu w Pszczelej Woli był również bogaty w wydarzenia. Po śniadaniu pan dyrektor, Tadeusz Wawryn, przeprowadził wykład na temat poprawnego zachowania się podczas prac w pasiece. Następnie zabrał nas do pasieki, by sprawdzić, jak opanowaliśmy treść wykładu. Ten sprawdzian miał być jednocześnie egzaminem wstępnym do Liceum. Wynik egzaminu był pomyślny dla wszystkich. Podczas obiadu poinformowano nas, że dziś odbędzie się wieczorek zapoznawczy i że na otwarcie roku szkolnego 1948/49 przybędzie z Lublina dr Antoni Demianowicz, który wygłosi wykład inauguracyjny. Po obiedzie przybyła do Pszczelej Woli nowa, nie mniej liczna niż poprzedniego dnia, grupa młodych adeptów zawodu pszczelarskiego. Otwarto męski internat i przydzielono miejsca. Składaliśmy metalowe łóżka szpitalne, wypełnialiśmy słomą sienniki. Szaf nie było, bo i po co, skoro cały majątek mieścił się w walizce, którą można było schować pod łóżkiem. Nawiązały się znajomości i odbyły pogawędki, często z papierosem w ustach, bo w tej szkole jeszcze przez pewien czas palenie było dozwolone. Po kolacji odbył się wieczorek zapoznawczy. Zaproszono harmonistę, kolegę Mieczysława Dziurdę, ucznia Gimnazjum Hodowlanego w Osmolicach. Niezapomniane wrażenie wywarła piosenka „Żył sobie słowiczek”, śpiewana przez koleżankę Zofię Madej. Oczywiście nie obeszło się bez bisu. Imprezie patronowała pani Zofia Wawrynowa. Trzeci dzień, jak też następne, był całkowicie zorganizowany według następującego planu:
— apel poranny z odśpiewaniem „Kiedy ranne wstają zorze”, czasami komunikaty,
— śniadanie,
— zajęcia szkolne,
— lekcje, obiad,
— zajęcia własne,
— czas wolny,
— zbiórka i podział na grupy zajęć praktycznych,
— kolacja,
— cisza szkolna – czas na odrabianie lekcji,
— apel wieczorny z odśpiewaniem „Wszystkie nasze dzienne sprawy”, czasami komunikaty.

Zapowiedziany przyjazd dr. Antoniego Demianowicza opóźnił się o kilka dni, ale to nie zmniejszyło rangi wydarzenia. Gość, znany badacz życia pszczół i autor książek z tej dziedziny, późniejszy profesor Akademii Rolniczej w Lublinie, okazał się bardzo sympatycznym i wielkodusznym człowiekiem. Witał się ze wszystkimi i traktował nas, uczniów, jak kolegów. Uroczyste spotkanie odbyło się na wolnym powietrzu w parku obok pałacu. Przygotowano stół dla wykładowcy i krzesełka dla nauczycieli i koleżanek. My chłopcy, mieliśmy dużo wolnych, siedzących miejsc na trawie, chyba że ktoś wolał przynieść sobie krzesełko. Wykład dotyczył historii pszczelarstwa w Polsce. Fotografie z tego wydarzenia zachowałem do dziś. Oprócz wyżej opisanych wydarzeń, przebiegających obok nas, następowały również zmiany w nas samych. Na tle piękna otaczającej natury oraz pod wpływem uroku prześlicznych koleżanek, tu w Pszczelej Woli wzbogacały się dusze nasze i mocniej biły nasze młode serca.

One Response to “WSPOMNIENIA”

  1. 1
    Andrzej Wawryn

    …..az sie lza kreci..Pszczela Wola to byl moj dom….moj ojciec to byl Tadeusz Wawryn


zdrowy miód leczy rok 2011 matki pszczele sprzedaż dobry sklep pszczelarski oferuje miodarki polskie pszczelarstwo miody z pasieki sklep i sprzęt pszczelarski dobrej jakości miodarki radialne najlepszy miód zdrowy i ekologiczny katalog miodowy katalog pszczelarski katalog produktów